Orędzia:  2000    2001    2002     2003     2004     2005 

Download Orędzia

Orędzia 2004

Sievernich, 5.1.2004

Matka Boża objawiła się jako Niepokalana w świetle na obłoku. Serce jej otworzyło się i my zostaliśmy zanurzeni w promieniach z niego idących. Jan Ewangelista towarzyszył Matce Bożej. Stał on niżej Matki Bożej po lewej stronie. Matka Boża mówiła:

Módlcie się, składajcie ofiary, nie zapominajcie, że miłość jest najwyższym przykazaniem. Idźcie drogą miłości i miłosierdzia, to jest droga mojego Syna Jezusa. Ci, co noszą szkaplerz, są moją wielką radością!“

 

Sievernich, 2. lutego 2004

2. lutego 2004 objawiła się Matka Boża jako Niepokalana podczas modlitwy różańca w kościele w Sievernich. Wyszła z jasnego owalnego światła i błogosławiła wszystkich ludzi. Na jej szacie i na płaszczu było pełno małych przejrzystych kropel. Powiedziała:

„Moje dziecko, ty widzisz łzy, które ronię za moich kapłanów!“ Płakała z pochyloną głową.

Dalej mówiła:

„Proszę was, módlcie się za kapłanów, aby mogli zostać okryci cnotami nieba. Mój Syn Jezus życzy sobie, by całkowicie szli za nim.

Przed Matką Bożą klęczał ksiądz w czarnym odzieniu i modlił się. Matka Boża stała na obłoku uniesiona w powietrzu. Kapłan ten był kiedyś proboszczem w Sievernich, proboszcz Alexander Alef.

Z serca Matki Bożej szły promienie w dół.

Proboszcz Alef mówił:

„Dałem świadectwo przed Bogiem i ludźmi. Tak, jak sam zostałem świadkiem, chcę wszystkim kapłanom dodać odwagi, by zostali nimi dla nieba. Ja zachęcam was, kapłanów i ludzi zakonu do odwagi życia w wierze.“

Matka Boża obdarzyła proboszcza Alefa uśmiechem, a potem i nas. Proboszcz Alexander Alef - Świadek krwi 20-go wieku - Pochodzi z Kolonii. Tam urodził się 2. lutego 1885 roku. 1.8.1909 otrzymał z rąk Antoniego Fischera, Kardynała Kolonii, kapłaństwo. W październiku 1930 został proboszczem w Sievernich. Trudności w nowym reżymie NS pojawiły się wnet. Został zdenuncjowany przez NSDAP:

We wrześniu 1943 otrzymał pod naciskiem Gestapo zakaz działania i został wydalonym z biskupstwa Aachen. Ówczesny lekarz, chef szpitala w Birkendorf wystawił mu zaświadczenie niezdolności aresztowania go. Wobec słabego stanu zdrowia znalazł przyjęcie w klasztorze Cystersów w Marienstatt w Westerwald. Tam musiał się w regularnych odstępach zgłaszać na posterunku policji.

W grudniu 1943 musi i ten klasztor opuścić i przejść do klasztoru Cellitynów w Düren Niederau, z obowiązkiem regularnego głoszenia się w urzędzie policji. Stąd zabrała go w roku 1944 Gestapo, aresztując go w więzieniu w Aachen, przy ulicy Adalbertsteinweg. Przedtem proboszcz Alef oddał jeszcze w klasztorze Niederau swój różaniec z relikwiami świętego Hermanna von Steinfeld siostrze Joannie, która pochodziła z Sievernich - ze słowami: „Tego nie wolno im zabierać dodatkowo.” Różaniec ten miał być chowany dla parafian w Sievernich.

6. września 1944 dostaje się proboszcz Alef do NS lagru wychowawczego w Kolonii-Deutz przy placu targowym. Po dwóch tygodniach, jeszcze we wrześniu 1944, zatransportowano go z Kolonii do lagru koncentracyjnego w Buchenwald. (Weimar).

5.1.1945 - prawdopodobnie w czasie wycofywania aresztowanych przed zbliżającym się frontem - dostaje się do Dachau, gdzie umiera 16.2.1945 wycieńczony chorobą.

Zwłoki proboszcza Alexandra Alefa spalono w krematorium.

Za propozycją proboszcza Trimborna rada parafialna postanowiła zamienić nazwę ulicy kościelnej na Pfarrer-Alef-Strasse.

 

Poniedziałek,16.02.2004

W poniedziałek,16.02.2004 podczas modlitwy różańcowej zauważyłam ciche syczenie przelatujące i lekki przyjemny powiew wiatru po mojej lewej stronie. Modliliśmy się prawie dziesiątkę: „Który zesłał nam Ducha Świętego“, gdy z lewej strony ołtarza zajaśniało małe światło, a raczej gwiazda. Potem stanął przepiękny wysmukły anioł w białej szacie z niebieską szarfą na biodrach obok tej gwiazdy. Gwiazda znajdowała się, patrząc z mojego miejsca widoku, z lewej strony anioła, trochę ponad jego głową.

Szarfa jego zwisała także z tej samej strony jego boku. Obydwa zakończenia miały ze złota zakręcone frędzle. (Określenie własne, inaczej nie mogę tego opisać.) Na górnej części szarfy widniał wyhaftowany złoty krzyż, pod nim złota obręcz z 12-toma gwiazdami i z M na środku. Dolną część zdobiła złota haftowana korona papieska, tiara. Anioł miał krótkie, trochę falowane włosy ciemno blond, zaczesane do tyłu. Jego owalna twarz urzekała młodością, a oczy jego barwą nieba. Ręce miał złożone do modlitwy.

Powiedział:

„Zlecenie naszej Królowej jest wykonane.“

Rozwarł zlożone ręce swoje na wpół do nas. Ukazał się w nich krzyż złoty z korpusem Chrystusa w jasnym świetle, promieniującym do nas. Trochę później anioł ukląkł zwrócony do ołtarza i modlił się z nami dalej na różańcu.

 

Sievernich, 1. marzec 2004

Zrobiło mi się bardzo ciepło i światło owalne ukazało się po lewej stronie ołtarza. Matka Boża wyszła z tego światła jako Niepokalana. Ubrana na biało, ze złotą koroną na głowie. Miała ręce złożone do modlitwy i w nich różaniec z białych róż. Także szkaplerz z góry Karmel trzymała w ręku. Była uśmiechnięta, na chmurce przybliżyła się do nas i mówiła:

„Kochane dzieci, uświęcajcie się przez modlitwę waszą, przez ofiary i pokutę! Jest to czas, w którym mój ukochany Syn boski okazuje miłosierdzie.“

Bądźcie miłosierni, jak i Syn mój jest pokornym i miłosiernym z całego serca. Tak wszystko, co się wam przeciwstawia, przejdzie, jak powiew wiatru.“

Mogłam zapytać Matkę Bożą o anioła, który mi się 16.2.2004 objawił w kościele w Sievernich.

Odrzekła: „Był to anioł zwiastowania.“

Zapytała mnie: „Czy chcesz pozostać wierna Jezusowi? Chcesz pozostać pokorna i skromna?“

Przytaknęłam i powtórzyłam to według życzenia Matki Bożej.

Schyliła się do mnie i mogłam jej szkaplerz ucałować. Uniosła się w górę ponad głowę moją a na nas wszystkich spadły jak deszcz niezliczone płatki z kwiatów. Były to listki róż, nieco wygięte, od środka białe, zewnątrz niebieskie. Nim jeszcze nas dotknęły, rozpuściły się.

 

Sievernich, 3 maj 2004

Matka Boża wyszła z owalnego światła. Cała na biało ubrana, jako Niepokalana. Miała na głowie wieniec z białych róż. Powiedziała:

Kochane dzieci, dzisiaj przyszłam do was, by wam ulżyć w cierpieniach. Kochane dzieci, pomyślcie, że sercem kościoła jest ołtarz. Módlcie się i ofiarujcie za moich synów kapłanów. Jeszcze słów moich, które są słowami mojego ukochanego Syna, Jezusa Chrystusa, nie będziecie mogli zrozumieć.“

Rozwarła swój długi biały płaszcz całkiem szeroko i my wszyscy mieściliśmy się pod nim. Mówiła:

„Zanurzam was wszystkich w moim Niepokalanym Sercu.”

Najświętsza Panna udała się najpierw do ludzi w prezbiterium i zakreśliła każdemu krzyżyk na czole. Potem uczyniła to samo ludziom zebranym w środku kościoła. Pobłogosławiła raz jeszcze nas wszystkich i znikła.

Siostra Faustyna klęczała modląc się przed ołtarzem.

 

Sievernich, 7.6.2004 godz. 17, 22

Widziałam jasne, owalne światło Matki Bożej po lewej stronie ołtarza. Matka Boża wyszła z niego jako Niepokalana. Była na biało ubrana i trzymała w rękach szkaplerz z góry Karmel i różaniec z białych róż. Błogosławiła nas i mówiła:

„Kochane dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się! Prośby wasze chętnie przyjmę, by włożyć je do najświętszego Serca mojego ukochanego Syna Jezusa Chrystusa.

Wołam wszystkie narody do siebie!

W napaściach zostańcie wierni mojemu Synowi Jezusowi, bądźcie mu wierni, dzieci, wam się nic nie stanie.“

Matka Boża udała się główną nawą do pewnego człowieka, zatrzymała się przed nim i błogosławiła nas dalej. Dusza tej osoby została uwolniona.

Panna Najświętsza powiedziała: „Ja zwyciężam wszelkie walki!“

Udała się znowu do ludzi, błogosławiła i wróciła do mnie. Wszystkie prośby, które otrzymałam przedtem od ludzi, mogłam przekazać Matce Bożej. Na pytanie moje, czy mogę kilkoma różańcami dotknąć suknią jej, przyzwoliła nimi dotknąć nogi swojej. Różańce, które trzymałam w lewej ręce, przytknęłam lekko do jej lewej nogi. Matka Boża nas raz jeszcze pobłogosławiła i znikła.

 

Sievernich, 5.7.2004

Najpierw było mi znowu bardzo ciepło, potem zobaczyłam owalne światło Matki Bożej. Wyszła ze światła jako Niepokalana, całkiem w bieli, z białym różańcem z róż i ze złotym krzyżem. Najświętsza Panna błogosławiła nas wszystkich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Mówiła do nas:

Kochane dzieci, kochajcie się, bądźcie pokorni i miłosierni! Ja przyszłam do was, by biskupstwo uświęcić, które jest mi poświęcone. Idźcie za życzeniem mojego Syna i za moim, by Syn mój, Jezus często był adorowanym w tym kościele. Wtedy mogę dać wam łaski mojego ukochanego Syna.

Owoce duchowne wyjdą poza tę miejscowość, jeżeli moja prośba zostanie spełniona.”

Niepokalana rozprzestrzeniła swój płaszcz nad nami, który wzrastał i nas wszystkich wewnątrz i poza kościołem okrył.

Pod płaszczem Najświętszej Maryi Panny czuliśmy się bezpieczni i otoczeni cudownym jasnym światłem,

 

Düren, Święto Pokory Maryi, Sobota 17. lipca 2004

Tę modlitwę napisałam z pomocą świętej Teresy z Avili. Ona odmawiała ją w mojej obecności:

Jezus, ukryty w Tabernakulum.

„Mój Panie i mój Boże, mój Jezu

Tobie niech będzie chwała i dziękczynienie.

Jezus, wszechmocny w Ojcu,

Ty Jeden, Wieczny,

Dla mnie w Tabernakulum ukryty.

Ile odwagi potrzeba, Panie,

Ile pokory,

Że Ty, Najwyższy

Stajesz się dla nas ludzi tak małym.

Oddajesz siebie w ręce kapłanów swoich,

Stając się przez to darem dla wszystkich nas.

Jezus, ukryty w Tabernakulum

Ty przemagasz wszystko, czego nam brak.

By być blisko Ciebie.

W każdej potrzebie, w każdej radości

chcę trwać przy Tobie

I wyciszyć się.

By móc oddać się Tobie.

Serce Twoje niech bije

w sercu moim.

Chcę odczuć miłość Twą.

A co jest mi własnym,

Niech spłonie całkiem w Tobie.

Żar Twojej miłości daje mi siłę,

By we wszystkie dni te

Widzieć drogę Twoją.

Daj mi u boku Najświętszą Matkę,

Jezu, abym znalazła moc

Na drogę Twoją,

Nie patrzeć w lewo, czy w prawo,

Słuchając zdań innych.

Jezus, chcę widzieć tylko Ciebie.

Brak mi wszystkiego, co jest w Tobie.

Wybacz mi, Panie, źe jestem tak niedoskonała.

Wskaż mi braki moje,

Bądź mi miłosiernym nauczycielem

I wyprowadź mnie z grzechu.

Ja sama jestem niczym.

Ale z Tobą. , chroniona w miłości Twojej

Jestem gotowa uczynić wszystko.

Dotknij mnie,

Pokaż, co mogę dla Ciebie, Jezu, uczynić.

Jezu, zapraszam Cię.

Przyjdź, przyjdź do mnie.

Do mego niegodnego serca.

Znajdź w nim miejsce Twoje

I spraw, bym Tobie służyła bez reszty.

Ty możesz mnie zmienić w Twojej miłości.

Uczyń to!

Jezus, ukryty w Tabernakulum,

Kosztowny Skarbie

Przez Ojca dany nam w darze,

Uświęć tych, przez których ręce nam się dajesz,

Twoich kapłanów!

Daj im odwagi i pokory,

By Ciebie widzieli.

Pokaż im olbrzymią Bożą Moc Przeistoczenia,

Miłość, w której pozwalasz brać im udział.

Dotknij ich i ludzi młodych, by szli drogą Twojego następstwa

Zawołaj ich dla Siebie i dla nas,

byśmy nie byli sami.

Amen.

 

2.8.2004

Święta Teresa z Avili zadała mi pytanie: „Co cechuje chrześcijanina?“

Zastanawiałam się, ale moje odpowiedzi wydawały mi się niedostateczne. Po jakimś czasie ciszy odpowiedziała mi wesoło: „Chrześcijanin jest miłosierny. On zostawia sprawiedliwość Ojcu Niebieskiemu .“

 

Piątek, 20.8.2004

Usłyszałam głos świętej Teresy z Avili. Postawiła mi zadanie: „Szukaj Boga i powiedz mi, gdzie go znajdujesz!“

Odpowiedziałam: Znajduję Go w Eucharystii, w tabernakulum, w sakramentach, które rozdziela Kościół i w kapłanach.

„Po jakimś czasie ciszy odpowiedziała mi: „Moje dziecko, Bóg spotyka cię codziennie kilkakrotnie w twoim bliskim. Ojciec Niebieski stworzył człowieka na swój wzór. Dlatego jest ważnym, byś się w życiu codziennym uświęcała. To jest wola naszego Pana.“

 

23.8.2004

Usłyszałam głos świętej Teresy z Avili: „Cierpliwość jest kołyską świętości!“

Później, po modlitwie różańca w kościele w Sievernich klęczała święta Teresa z Avili przed Tabernakulum. Powiedziała do mnie: „Moje dziecko, módl się razem ze mną!“ (Niestety nie mogłam robić żadnych zapisków, bo nie miałam przy sobie nic do pisania. Dopiero w domu mogłam wszystko zapisać i mam nadzieję, że nic nie wypuściłam, albo zmieniłam.)

„Ojcze nasz, który jesteś w Nebie...

Pomyśl, że masz Ojca w Niebie, który jest wszechmocny i się o ciebie troszczy. Ten, który jest wszystkim, troszczy się o ciebie, bo ty jesteś Jego dzieckiem. Wołaj Ojca i rozmawiaj z Wiecznym. Bóg, nasz Ojciec, kocha ciebie, ty jesteś Jego stworzeniem. Cała twórczość leży w Jego ręku.

Święć się Imię Twoje...

Chwal, wysławiaj, uświęcaj Imię naszego Ojca w Niebie. Jego oczy spoczną na tobie i Duch Święty umocni cię i poprowadzi. Bóg stworzył cię na swoje podobieństwo, abyś znalazła w Nim spełnienie. Jeżeli dziecko rozmawia z ojcem swoim w uszanowaniu godności, tym bardziej ojciec obdarzy go miłością swoją.

Przyjdź Królestwo Twoje...

Tęsknij za królestwem Ojca Niebieskiego. Odmierz temu, co przechodzi, miejsce konieczności. Królestwu Ojca jednak otwórz całkowicie serce swoje i zważaj na to wieczne królestwo.

Bądź Wola Twoja...

Nie moja wola, Ojcze, Twoja Wola niech się stanie! Ojcze, w Twoje ręce wkładam samą siebie. W nich jestem schroniona, kiedy się całkiem Tobie oddaję. Ty chcesz jedynie miłości i tylko, kiedy się oddam Tobie całkowicie, możesz Wolę Swoją spełnić na mnie. Tak mogę Ci służyć. Moja wola jest słaba i nędzna. A przecież, czy bez Ciebie nie jestem bez wyjścia uwięziona w grzechu? Dlatego mówię z radością: Nie moja, lecz Twoja Wola niech się stanie!“

Jako w Niebie tak i na ziemi...

Niebo i ziemia? Czy to nie dwa różne światy, wieczny i przejściowy? Pomyśl: Bóg, Ojciec nasz rządzi w niebie i na ziemi. Wszystko wzięło swój początek z Niego. Wszystko jest w Nim. Wszystko powróci do Niego. Szukaj Go w sercu swoim. W twoim sercu dotkną się niebo i ziemia.

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj...

Ojciec troszczy się o dzieci Swoje. Módl się, pracuj i nie zapominaj bliźniego.

I odpuść nam nasze winy....

Bóg, nasz Ojciec, jest miłosierny, kiedy pełni żalu Go prosimy o przebaczenie. Przebaczenie jest dla nas uwolnieniem, jest naszym uzdrowieniem. Szukaj go często, a nie ściągniesz na siebie sądu.

Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom...

Tak jak Ojciec tobie udziela miłosierdzia, i ty nie odmawiaj go swemu bliskiemu. Nie przywiązuj go do siebie przez winę. Wybacz, wyzwól siebie i jego. Przez miłość, którą żyjesz, kładziesz siebie i twojego dłużnika do ręki Boga.

I nie wódź nas na pokuszenie...

Bóg, który jest miłością, nie uprawia pokus. Bóg zezwala na doświadczenie. W tym zezwoleniu masz dojrzewać i poznać, jak wielkim jest On, a jak niepokaźnym ty jesteś. Takowe oczyszczania służą ci do zbawienia, przyjmuj je cierpliwie!

Ale nas zbaw ode złego...

Wymijaj zło i nie zdawaj się na ciemność. Uczyniłeś zło, wtedy szukaj przebaczenia w Bogu. Tak będziesz uwolniony od zła.

Bo Twoje jest Królestwo...

Jest tylko jedno królewskie, wieczne państwo, to, Ojca Niebieskiego.

Potęga...

Co potrafię uczynić z mocy bożej? Wszystko. Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty są moją potęgą.

I chwała...

Boże, kto może zmierzyć chwałę Twoją i kto z nas potrafi unieść ją? Niema nikogo, kto mógłby ją ująć odpowiednio w słowie czy w obrazie.

Na wieki... Amen.

Wiecznym jesteś tylko Ty, Panie mój i Boże!“

 

Sievernich, 6.9.2004 ok. godz. 17, 25 - 17, 36

Matka Boża wyszła jako Niepokalana z jasnego owalnego światła do nas. Była ubrana na biało i miała złotą koronę na głowie. W rękach trzymała różaniec z czerwonych róż. Stała z bosymi nogami na kuli ziemskiej. Zbliżyła się do mnie i mówła: Kochane dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się i czyńcie dobrze! Co znaczy słowo, kiedy dzieło jest nic nie warte? Módlcie się za wasze rodziny, szczególnie za te, które nazywacie złymi. Tym bardziej potrzebują one waszej modlitwy! Pomyślcie, że wiele się wydarzyć musi i że modlitwa wasza jest ważna. Dzisiaj przybyłam, by rozdać wam łaski mojego Syna.”

Najświętsza Panna otworzyła serce swoje i z niego szły promienie w dół.

Mówiła: „Ktoś z was nie jest jeszcze ochrzczony w imię mojego ukochanego Syna Jezusa. Do ciebie mówię, - otwórz drzwi mojemu Synowi.

Przychodzę do was, by obdarzyć was pokojem mojego ukochanego Syna Jezusa. Życzę sobie, abyście pokój ten podali dalej waszym bliźnim.”

 

Sobota, 11.9.2004 - O obchodzeniu się z krzyżem.

Odczułam w sercu wspaniałe uczucie, jakby stawało się wielkie, szerokie. Potem ujrzałam na moment swiętą Teresę z Avili. Stała nie daleko ode mnie modląc się w polu pełnym białych róż. Pobłogosławiła mnie i rzekła:

„Powiedz wszystkim ludziom, którzy cierpią, by wzięli krzyż swój w miłości do Pana Najwyższego, na siebie. Jeżeli go Jemu podarują, przyniesie im łaski. Sama miłość Pana zamieni krzyż jak i cierpienie w radość.Umiłowani przez Pana niosą krzyż, ale powiedz im, że nie niosą go sami. Niosą go z Nim, a On z nimi, jak dalece serce dla Niego otworzą, dla Jego miłości. On sam, jako Miłość, zamienia ten krzyż. On to potrafi. - Jak? - To jest w Nim Samym od poczatku, jak jest i będzie w Ojcu i tak będzie na wieki. Swoim najbardziej ukochanym Pan kładzie krzyż na ramiona, jak i sam go niósł, jako Najwyższy. Pomyślcie przy tym, że wasz krzyż jest lekkim i może stać się radością na wieki, jeżeli go poniesiecie z miłości do Pana. Kto z was jest gotów przyjąć krzyż?“

Nic na to nie odpowiedziałam, bo pomyślałam, że nie znam żadnego człowieka, który dobrowołnie by wziął krzyż na siebie i to jej też powiedziałam. Po kilku minutach ciszy odpowiedziała:

„Moje dziecko, ten, co Ojca i Syna i Ducha Świętego kocha, jest gotów przyjąć swój krzyż.

Jeżeli jesteście obciążeni i pełni cierpienia, patrzcie na Ukrzyżowanego i pomyślcie, jak bardzo was Pan kocha. Weźcie sobie czas na to, bo tylko w ten sposób możecie nieść krzyż wasz razem z Jezusem. Tajemnica leży więc w tym, by oddać się całkowicie Panu, zaufać Jemu i pozwolić Jemu działać. Miłość i Krzyż należą do siebie. Krzyż jest radością na wieczność!“

 

Piątek, 17.09.2004 - O samosprawiedliwości

Usłyszałam głos świętej Teresy z Avili. Pozdrowiła mnie i powiedziała:

Samosprawiedliwość to silny powróz szatana. Nie bój się niczego jak tego, co pochodzi od ciebie i myśli, że jesteś dobrym chrześcijaninem. Jeżeli siebie uważasz za dobrego, bądź pewny, że nim nie jesteś. Bóg się z ciebie nie cieszy, kiedy cię takim widzi.Nie przypatruj się sobie swoimi oczami. Spójrz na siebie przez oczy Pana. Jego oczy patrzą na ciebie pełne miłosierdzia i dobroci. Tak jak Pan ciebie w swoim miłosierdziu i w swojej miłości widzi, zdziwiło by cię bardzo, że masz aż tyle braków! Dobrym jest tylko ten, który sam siebie prawie za nic uważa, bo on widzi siebie oczami Pana. Dlatego bądź czujnym, spodobaj się Panu i przypatrz się sobie przez oczy Jego!

Jak ci się to może udać, moja przyjaciółko, powiem ci: Módl się i poproś Boga, byś mogła patrzeć przez oczy Jego. Niech to będzie prośba z całego serca. Nie obawiaj się patrzeć przez oczy Pana. W ten sposób poznasz siebie i będziesz miłosierny wobec błędów bliźniego. Nauczysz się przez to, jak wielkie braki miłości samosprawiedliwość w sobie zawiera i jak bardzo przeciwnik się z tego cieszy. Czy nie jest naszą sprawą podobać się Panu, naszemu Zbawcy? Teraz zacznij iść drogą swoją, każdy dzień na nowo i rozpoczynaj dzień w miłości do Pana, przynosząc Mu dziękczynienie i chwałę.

 

23.09.2004 - O prawdziwym potraktowaniu grzesznika...

Usłyszałam głos Teresy z Avili. Pozdrowiła mnie i powiedziała, że ma mi coś do powiedzenia o prawdziwym potraktowaniu grzesznika.

„Spójrz, moja przyjaciółko, Bóg nie zostawia grzesznika w swoim grzechu jako uwięzionego. Jeżeli grzesznik ma wolną wolę wobec Boga, naszego Pana, znalesźć Go i szukać, uda się zaraz, chociaż pełen winy, w drogę. Stroma i kamienista droga prowadzi go w swojej duszy, która jest podobna do twierdzy.

Nie żądaj tego, czego i Bóg nie żąda. Pan jest miłosierny i dobrotliwy oraz cierpliwy. Obciążony będzie przechodził pomieszczenie po pomieszczeniu i odnajdzie się w Panu według stopnia swojego przejrzenia. Wielu wchodzi do pierwszego pokoju, poznaje i z łatwością wchodzi do drugiego pokoju, aż poznaje cały budynek. Jednak wielu pozostaje w pierwszym pokoju ze swoim obciążeniem na długo, aż ich rozpoznanie poprowadzi ich dalej. Inni wracają z następnego pokoju do pierwszego i znajdują tam, co poprzednio przeoczyli w swoim rozpoznaniu.

Poznanie, o którym mówię, jest zawsze poznaniem w wieczności Wszechmogącego, jest to odnalezieniem siebie w Panu. Tak samo jest wola Boga, że Bóg siebie w nas odnajduje. Nie zaprowadzisz obarczonego przez zmuszenie, wygrażanie, albo jakieś huragany na drogę do Niego. Jedynie, kiedy ty w Nim żyjesz, a On w tobie i ty jesteś w Jego miłości, będziesz mogła obarczonego prowadzić na drogę wszechmogącej Miłości. On, Pan, kocha grzesznika, samym, grzechem jednak wzgardza.

Nie rzucaj kamieni na obarczonego, bo on niesie już ciężko dość. Otwórz mu drogę do Najwyższego. Załóż delikatnie na jego ramiona płaszcz prawdy i miłości. Ten płaszcz stanie się na jego drodze do Boga jego okryciem. Przemyśl to, przyjaciółko moja.“

 

29.09.2004

Usłyszałam głos świętej Teresy z Avili:

„Postaraj się nie być krzyżem dla swojego bliźniego na ziemi. Pomóż mu nieść jego własny krzyż!“

 

15.10.2004 - Święto świętej Teresy z Avili

Usłyszałam głos Teresy:

Udaj się w drogę i szukaj Boga, Pana, Jego Majestatu. Podziwiaj Jego olbrzymie cuda i chwal Go za łaski Jego, bo On obdarowuje ludzi tak bogato, że codziennie daje im Siebie w Mszy Świętej. Znajdź Go w sobie, bo On chce w tobie zamieszkać, przetworzyć ciebie w swoje Tabernakulum. Ty możesz być Jego żywą Świątynią.

Tak, jak Bóg ciebie chce zamienić, tak zobacz też swojego bliźniego. Twój bliźni ma przez ciebie, Tabernakulum Pana, znaleźć drogę do Pana. Niech światłość Pana w Tobie jaśnieje, by twój bliźni je poznał i tak samo zapłonął dla Pana. Pan życzy sobie, by zamieszkał w tobie, żebyś Go znalazła w swoim bliźnim i widziała Go w całej Jego twórczości. Nie stawiaj jednak przy tym twórczości, bliźniego i samego siebie ponad Niego, bo On jest Panem i wszystko pochodzi z Niego w Ojcu.

 

20.10.2004

Słyszałam głos świętej Teresy z Avili wieczorem. Zadała mi pytanie:

„Moja przyjaciółko, nasza Królowa, pośredniczka łask ukazała się tobie tyle razy.Teraz zadaję tobie w Jej imieniu pytanie: Co Ona w tobie zdziałała?“

Odpowiedziałam: Święta Tereso, nie umiam tak dobrze odpowiadać jak Ty, ale chcę odpowiedzieć tak dobrze, jak umiem. Chcę spróbować: Objawienia Matki Bożej Maryi Niepokalanej wywołały we mnie wielką miłość do Jej Syna Jezusa. Nie tylko to... poznałam, jak Jesus żyje w swoim Kościele i miłość do Jezusa jest równocześnie miłośćią do Jego Kościoła.

Matka Boża pokazała mi, jak Jezus swój Kościół obdarowuje Sakramentami, gdyż On sam jest w Sakramentach. Niepokalana mówiła do mnie jak kapłani bardzo kochani są przez Jej Syna i przez Nią mimo wielu skandali. Kapłan jest następcą Chrystusa. Objawienia Matki Bożej spowodowały u mnie: Miłość moją do Jezusa i do Jego Kościoła i z tym związane posłuszeństwo wobec Kościoła.

Teresa odpowiedziała mi: „To jest tym, czego Pan sobie od ciebie życzy.“

Na to ja odparłam: Kochana Tereso, Ty mi trzymałaś lustro przed moją duszą i pouczyłaś mnie. Niech Tobie będą dzięki! Teraz się staram mojego bliźniego widzieć oczami Pana.

Teresa na to odpowiedziała mi: „Dlatego jestem przy tobie, że Pan sobie tego życzy i że to konieczne. Ty tylko się staraj, moja przyjaciółko!“

 

Czwartek, 21.10.2004

Teresa modliła się razem ze mną i dała mi następujące pouczenie:

„Niespokojnie szukający mówi: Panie chciałem Ciebie znaleźć i podziwiać Twoje wielkie cuda i biegłem z jednego miejsca na drugie na ziemi, gdzie żyłeś, tam, gdzie Ty i Twoja Matka Niebieska dawaliście znaki. Podziwiałem wszystko i byłem w duszy mojej wzruszony. Opuściłem te miejsca, byłem niespokojny, było mi bowiem tak, jakbyś był ode mnie daleko. Wołałem do Ciebie, Panie, w nędzy mojej, bo chciałem być blisko Ciebie. Teraz, już wiele razy goniłem z miejsca na miejsce i byłem mimo to niespokojny, bo nie znalazłem Ciebie przy mnie.

Kiedy modliłem się przed Tabernakulum przyszedłeś do mnie, mój miłosierny nauczycielu. Trzymałeś w ręku złoty klucz i powiedziałeś mi:

„Chcę cię dla siebie otworzyć“... i tak mnie dla siebie otworzyłeś. Dotknięty Twoją miłością, Panie, poczułem Ciebie we mnie. Teraz mi powiedziałeś: „Chcę ci dać klucz mój do ręki twojej. Tak jak cię dla siebie otworzyłem, przez co stałeś się moim żywym Tabernakulum, tak otwórz też bliźniego swojego dla mnie tym właśnie kluczem. Bo jeżeli patrzysz moimi oczami, poznasz, że i w twoim bliźnim chcę zamieszkać, bo go bezwarunkowo kocham.“

 

Sievernich, 4.10.2004, godz.17.21 - 17.32

Matka Boża przyszła jako Niepokalana, całkiem w bieli. W rękach trzymała różaniec z białych róż. Panna Najświętsza stała na obłoczku. Po lewej stronie przed nią klęczała święta Teresa z Avili. Niepokalana mówiła do nas:

„Kochane dzieci, zanurzcie się w ciszy. Mój boski Syn Jezus życzy sobie, żebyście się stali słuchającymi, żebyście słuchali słów jego. On kocha was bardzo i jego największym życzeniem jest, abyście byli posłuszni Kościołowi Jego.

Teresa jest perłą z jego ręki. Co ona wam daje, pochodzi wyłącznie z jego ręki. Zanurzcie się w ciszy! Ja otulę was moim płaszczem ochronnym.

Uniosła się w powietrze i zbliżyła się do mnie. Rozłożyła płaszcz swój nad nami, który sięgał do krańców muru. My wszyscy byliśmy nim otuleni.

 

Sievernich, 11.10.2004

Po modlitwie różańca w kościele w Sievernich modliłam się w ciszy przed Tabernakulum. Nagle zobaczyłam, jak gdyby w Tabernakulum zaświeciło olbrzymie słońce. Z Tabernakulum ukazała się boska Twarz naszego Pana Jezusa Chrystusa, podobna tej na całunie Turyńskim.

Otwarte Tabernaculum w Sievernich (fotomontaż)

Twarz ta była widoczna na Tabernakulum, była ożywiona i patrzyła na nas. Dookoła twarzy było złociste słońce. Wielkość twarzy odpowiadała wnętrzu Tabernakulum. Pan powiedział:

„Ja jestem Panem, twoim Bogiem. Chcę tobie zabrać wszysko, co ci przeszkadza w przyjściu do mnie. Chcę, abyś stał przede mną z pustymi rękoma, wtydy je chcę napełnić moją miłością. Rozdawaj moją miłość, rozdawaj ją z całego serca i hojnie.“

Twarz boża stała się znowu hostją i znikła powoli w Tabernakulum. Kilka osób razem ze mną odczuło jeszcze duże gorąco.

„Tutaj bije serce moje dla Niemiec“ (ludzi)

Objawienia Matki Bożej w Sievernich

Historia i spirytualizm „Praskiego Dzieciątka“.

Praskie Dzieciątko miało już zawsze znaczenie w Sievernich, 15.10.2001 i teraz 8.11.2004 ukazał się Pan Jezus w Sievernich pod postacią „Praskiego Dzieciątka.

 

Sievernich, orędzie z dnia 8.11.2004

Usłyszałam po lewej mojej stronie lekki szmer, jakby brzęczenie, bzykanie. Mała ośmioramienna gwiazda przeleciała obok mnie i zatrzymała się po lewej stronie ołtarza wysoko w powietrzu. Pod gwiazdą ukazało się jasne białe światło. Poznałam w nim Arcyanioła Gabriela. Był w białej szacie, przepasany niebieską złotem haftowaną szarfą. Na szarfie był złoto wyhaftowany herb Papieża i „M“ jako podnóże krzyża otoczonego 12 gwiazdami. Anioł powiedział:

„Nasza Królowa Nieba będzie za wami prosiła!“

Adoracja 8.11.2004 w Sievernich

Podczas adoracji przed Przenajświętszym Sakramentem Ołtarza modliłam się w skupieniu, gdy nagle ludzie z ławek zaczęli wołać:

„Najświętsza Hostia, ...Dzieciątko...!“

Zaczęłam i ja spoglądać i zobaczyłam w Hostii małe Dziecię Jezus z czarnymi włoskami, całkowicie otoczone w białe światło. Prawą rączkę podnosiło do błogosławienia.

Kiedy kapłan, Dr. Bündgens hostję w monstrancji trochę poprawiał, poruszała się, Dziecię Jezus pozostało w swojej pozycji. Dziecię Jezus było dla wielu ludzi widzialne, conajmniej przez czas piętnastu minut. Po wyjęciu Hostii przez kapłana Dziecię znikło. Później poznałam na obrazkach, że chodziło tutaj o Dzieciątko Praskie, które już 15.10.2001 roku się w Sievernich ukazało.

 

Sievernich, 06.12.2004

Niepokalana ukazała się cała w bieli, ze złotą koroną i z białym różańcem w prawym ręku. Na lewym ręku niosła Dziecię Jezus. Jezus ukazał się jako dziecię półtoraroczne, w białej prostej lśniącej sukience. Na głowie miał złotą koronę królewską. Matka Boża z dziecięciem na ręku stała na kuli ziemskiej. Mały Jezus trzymał w prawej ręce wielkie złote berło, w lewej brązowy szkaplerz z Góry Karmel. Z serca bożego Dziecięcia wychodziły złote promienie, które szły na nas. Obydwoje ukazali się po lewej stronie ołtarza, ale trochę bliżej ku ołtarzowi. Po chwili wszystko przesuwało się do nas.

Jezus powiedział:

„Daję wam błogoslawieństwo moje i pokój mój!“

Jego głos brzmiał trochę dziecięco, jednak czysty, pełen miłości i mądrośći.

Spojrzał na mnie i zapytał: „Czego żądasz ode mnie?“

Odpowiedziałam: „Jezus, Ty pytasz mnie, czego ja żądam? Modliłam się o to Centrum Duchowne w Sievernich, które jest życzeniem Twoim i Matki Twojej. Jednak niewiem gdzie ono ma być, a właściwie jestem w tej sprawie całkiem bezradna. Prosze Cię, Jezu, pomóż mi razem z Twoją najświętszą Matką!“

Jezus odpowiedział:

„Włóż to wszystko w ręce twojego duchownego opiekuna!“

Następnie poleciłam wszystkich obecnych. chorych i potrzebujących Panu i Jego Matce. Różańce i potrzeby mogłam podać Dziecięciu Jezus, przyczym z serca Jego spływało złote światło na listy, różańce i na nas.

Matka Boża powiedziała;

„Kochane dzieci, to jest mój ukochany Syn! Stańcie i wy się dzieckiem z Jego ręki. Jeżeli spoglądam na mój kraj, widzę ile łez moje dzieci wylewają.Przyjdźcie do mojego Syna Jezusa! On zamieni wasze łzy. On zamieni je w swojej miłości. Uważajcie i wy na moich małych, na każde dziecko z osobna. Każde dziecko jest darem Ojca Niebieskiego. Zrozumcie to i postępujcie odpowiednio. Uważajcie na moich małych. W każdym z nich spotykacie mojego Syna boskiego, Jezusa.“

Potem Matka Boża modliła się: „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu“... ja dopełniłam ... jak na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen

 

08.12.2004

Usłyszałam głos świętej Teresy z Avili. Modliła się razem ze mną i mówiła:

„O Jezus,

Dziecię Boże i zarazem wzniosły Majestat,

kto z ludzi może cię pojać,

kto potrafi zrozumieć miłość Twoją do nas ubogich?

 

Mądrzy określają miłość Twoją jako niemądrą,

ale Ty patrzysz na nich i tylko ich miłujesz.

Mali przyjmują Twą miłość chętnie.

Oczy świata nie przeszkadzają im w tym,

jeżeli Ty tylko z nimi bywasz i miłujesz ich.

 

Ukaż się nam, Panie Jezu,

Synu Boga!

Nie zapomnij nas, zmiłuj się nad nami!

 

Twoja miłość jest niemądra dla mądrych,

bo oddajesz się całkowicie przez kapłanów Twoich.

Kto zasłużył na miłość Twoją, Panie,

kto to może o sobie powiedzieć?

 

O Boże Dziecię,

z wdźiękiem dziecięcia przychodzisz do nas.

by nas obdarzyć,

mądrych i małych.

Dla nas stajesz się małym,

abyśmy mogli cię pojąć.

 

Berłem Twoim jest miłość,

Miłosierdziem świat w Twoim ręku,

Twoja wzniosła sukienka jest wierność

a korona królewska, o Dziecię Niebieskie,

to wszechmoc Ojca,

jeden, który ma Trójcę w Sobie.

 

Pozdrowienie Twoje to pokój,

dziecięce słówka Twoje są naszym błogosławieństwem.

 

O boskie Dziecię,

kto Ciebie widzi,

pozna, że to Ty, o Jezu,

ty rządzisz Kościołem i prowadzisz go przez wszystkie czasy.

 

Bo to, co niemądre, odpowiada twemu Majestatowi,

by mali byli obdarowani

a mocarze rządzeni.
 

O boski Cesarzu, spójrz na nas!

O Dziecię Boże, rządź nami!”

 

Wigilia, 24.12.2004

Usłyszałam głos świętej Teresy z Avili:

„Przyjmij błogosławieńswo Nocy Świętej. Rozpłyń się całkowicie w miłości Pana. Niepojęta jest łaska, którą ciągle od Pana otrzymujemy. Jego Wysoki Majestat opuścił tron boży i wybrał z miłości do nas ubostwo i dzieciństwo oddalone od wszelkiej wysokości,

Dlaczego to dla nas uczynił?

Ponieważ nas kocha, każdego człowieka... i w ten sposób chciał nam być bliskim. Jego wysoki Majestat urodzony jako człowiek dał nam świadectwo nieskończonej miłości. Spójrz na dziecko w żłóbku - czy pojmujesz, co Ono tobie chce powiedzieć?”

- Miłuj tak, jak Ja miłowałem i nadal miłuję. Spójrz na mnie, obejmij mnie. W ten sposób chcę znaleźć dojście do twojego serca; daj mi miłość twoją. Twoja wiara ma być odbiciem mojej żywej miłości. Ja nie chcę, żebyś na mnie spojrzała, się we mnie zakochała i wołała: „Panie, Panie“. Ja chcę, żebyś mnie ponad wszystko kochała. Kochaj mnie! Niech twoja miłość będzie żywa i gorliwa. Twoje słowa i czyny niech będą całkowicie wyrazem mojej miłości. Twoja wiara niech będzie w życie wprowadzona miłość moja. Moja miłość pali się jak ogień! Spłoń dla mnie, chcę być jednością z tobą! -

„Tak mówiło to wzniosłe Dziecię Boże, Jezus do mnie w Nocy Świętej; i tak mówi ono do ciebie i do każdego człowieka. Tak wzywa Król Boży w niepowtarzalny sposób swoich kapłanów i wszystkich mu poświęconych, by byli żywymi świadkami Jego Miłości. - Moja przyjaciółko, kiedy On ciebie maleńką już w tak spragniony sposób woła, jak On w takim razie przemawia do swoich kapłanów?“

Następnie modliła się razem ze mną:

„Duchu Święty, wzniosła Moc Boża, otwórz bramy mojego serca dla Pana mojego.

Duchu Święty, wzniosła Moc Boża, przyjdź do mnie i ożyw mnie.

Duchu Święty, miłująca Mądrość, prowadź mnie na drodze do Pana.

Duchu Święty, żarłiwa Miłość Boga, daj mi serce, które więcej daje niż bierze.

Duchu Święty, Wierność Boża, pozostań przy mnie, żebym mogła iść za Panem Moim, Jezusem Chrystusem.“


  www.maria-die-makellose.de          back top